środa, 25 czerwca 2014

Róż i już... Safari 412 i 155

WITAM, 
Środowy wieczór,  za oknem szaro czy to wieczór czy dzień, żadna nowość ostatnimi czasy.
 Lato w pełni...

Dzisiaj mam dla Was post w odcieniu różu... ostatnio bardzo na czasie. 
SĄ to moje wczorajsze zdobycze, sztuka 3 złote, co to może być? Oczywiście lakiery:

 SAFARI, QUIZ COSMETICS

Znalazłam dwa odcienie które mnie zaciekawiły ostry róż 412  oraz koralowy 155





Każdy chyba bardzo dobrze zna osobiście te lakiery, lub o nich czytał...
Co ja mogę powiedzieć
 Cena fajna, dość szeroko dostępne, wydajne. 
Butelka 12 ml z dość gęstą emalią, pędzelek standardowy, maluje się wygodnie. Kolory nasycone, dobrze na pigmentowane, jednak zdarzają się kiepskie odcienie. Malowanie bez smug i konieczności poprawek. Jedno czego nie lubię to dość długość schnięcia :/
Ja nałożyłam dwie warstwy i jest efekt idealny.
Cena: 3 złote




Jak na lakiery za 3 złote jestem zadowolona z ich koloru. 
Najbardziej zadowala mnie ten ostry róż. 
Dzisiaj post szybki bez malunków, aparat odmawia mi posłuszeństwa, do tego co chwilę ktoś przyjdzie ARMAGIEDON :D






poniedziałek, 23 czerwca 2014

OCEANIA gra w kolory, żółty, zielony a może niebieski?

witam...
... jak ja nie lubię poniedziałku!
Czy jest w ogóle ktoś kto je lubi? nie wiem... mało osób chyba.

Mały dylemat sie pojawił bo nie wiem co Wam pokazać dzisiaj, czy znów paznokcie, a może serie żeli...
Zdecydowałam się na małe lenistwo i będą żele pod prysznic :D z Biedronki.



Jakiś czas temu pokuszona na jednym z blogów, pozwoliłam sobie je zakupić, a że cena okazała się rewelacyjna wzięłam od razu wszystkie.
Hm.. 3złote za 500 ml...?! Czy to może być dobry zakup?
Wcześniejsza seria, była nijaka... jeden żel tylko lubiłam "mleko i miód", reszta porażka. Opakowanie nie atrakcyjne, dla kogoś kto kupuje oczami na pewno się nie skusi, mniejsza pojemność- 300ml, tylko cena ta sama.

Dzisiaj mamy wysoką atrakcyjna butelkę, z kolorowymi aplikacjami, kolorowe wnętrze, pojemność zwiększona do 500ml. Trzy warianty zapachowe i kolorystyczne:

Zielony

 Żółty
Niebieski


Początkowo moim ulubieńcem był żółty, słodki zapach rozkoszna kąpiel...
Później niebieski świeży, coś dla ducha...
Najmniej chętnie podeszłam do zielonego, w butelce nijaki, dziwny zapach... po użyciu, wow.. cudo winogrono z poziomką! Owocowa przygoda.

Aktualnie moimi naj są żółty i zielony, niebieski jest ostrzejszym zapachem.



Każdy z nich jest ciekawy sam w sobie, idealne na każdą porę roku, latem świeżość i szyki prysznic, zimą przypomnienie lata.

Więc po kolei... zacznę od żółtego:

OCEANIA AROMATIC lemon energy beza cytrynowa, pozytywna energia
Bezy cytrynowej chyba nie miałam okazji jeść, jednak standardowe uwielbiam. Zapach słodko-cytrynowy, aż dziwne jak kwaśna cytryna może być słodka. W tym wydaniu jest. Zapach świeżej cytryny miesza się ze słodkim i tak mamy ciekawą mieszankę o pięknym zapachu. Jest idealny.

OCEANIA AROMATIC fruit coctail poziomka winogrono, orzeźwienie, gładka skóra 
W tym wydaniu typowo owocowe doznanie, winogrona świetnie współgra z poziomką. Intensywny zapach. Aż chciałoby się zjeść owoce.

OCEANIA AROMATIC algi ocean sól morska, pielęgnacja, miekkość
Tutaj mamy intensywniejszy zapach, świeży i przyjemny. Bardziej perfumowany, w przeciwieństwie do poprzedników

!!!uwaga!!!

Dwa pierwsze na pewno podczas kąpieli kojarzą się z jedzeniem, dla łasucha może okazać się to zgubne :D 
  
 

Co do całości, żele dość dobre jakościowo, średniej gęstości, bardzo dobrze się pienią, skóra po jest odświeżona i dobrze oczyszczona. 
Piękny zapach podczas stosowania i łagodna nuta zapachowa na skórze po kąpieli. Zapach na skórze nie utrzymuję się długo, jednak ja jestem zadowolona.

 



Który kolor preferujecie? Mieliście okazję je testować. 
Jeśli nie, polecam.





piątek, 20 czerwca 2014

Deszczowa piosenka... Golden Rose 47

Dzień Dobry kochani,
długi weekend, a pogoda fatalna. 
U mnie pada, szaro i zimno, a za chwilę słońce i piękna pogoda.  Ja nie wyspana, zmęczona i z bólem zęba, dokuczał mi już w nocy ;(


  
Dziś deszczowa piosenka czyli... moja interpretacja piątku, który wydawał by się poniedziałkiem. 
Aura za oknem nie nastraja pozytywnie, trzeba pomóc sobie samemu... muzyka, relaks i malowanie paznokci...
Człowiek od razu czuje się lepiej. 


W roli głównej GOLDEN ROSE, jak to ostatnio bywa jakiś szal mnie opętał, muszę wybrać się do tego sklepiku, bo ceny tam mają super, a tyle kolorów jeszcze nie mam :D 
Nawet przyjaciółka sobie zażyczyła, bo w mieście w hurtowni seria COLOR EXPERT kosztuje ponad 8 złotych, a ja zapłaciłam 4,50!!! Inne również w atrakcyjnych cenach, wiec po co przepłacać. 
Spotkałam ta również bardzo miła, kompetentną ekspedientkę, chyba też jakaś maniaczka lakierowa, bo wiedziała o co mi chodzi i co chcę. Usłyszała, że z inna nie mogę dojść do porozumienia, wiec wkroczyła do akcji, chwila spędzona w sklepie okazała się bardzo długa, bo temat się rozwinął :D

Tak wybierałam kolory, że zamiast wziąć fiolet, kupiłam niebieski... na dzisiejszy dzień idealny.
Jak wiecie kolor niebieski moim ulubieńcem nie jest, jednak często się u mnie pojawia, sama nie wiem dlaczego.
Akurat ten odcień okazuje się trendem- must have sezonu letniego 2014. znajdziemy go od stylizacji ubraniowych po paznokciowe, wiec w sumie się cieszę, że go wzięłam pomyłkowo.

Przejdźmy do koloru, bo opowiadam a nie wiadomo o co chodzi...
oto on...

GOLDEN ROSE COLOR EXPERT 47!
Szkoda, że owa kolekcja nie posiada nazw, ja nazywam ten odcień:
 ANIELSKIM BŁĘKITEM :)

Solóweczka

 Tutaj jeszcze świeciło słońce.

Co powiem o tym lakierze? 

Wiadomo, że lubię tą serię za fajne, pastelowe odcienie, dobrą jakość za małe pieniądze.

COLOR EXPERT 47
Poręczna butelka o pojemności 10,2 ml, z emalią która dość szybko schnie, bez problemowa aplikacja, średniej szerokości pędzelek ( chociaż niektórzy powiedzą, że szeroki), maluję się bez smug, dwie warstwy i mamy idealny kolor.
Cena: 4,70

To moja interpretacja, warjacja  dnia( tutaj słońca już nie było)






Oby jutro słoneczko gościło na niebie



W domu, niestety deszcz mi przeszkodził



Ten niebieski chyba będzie jednym z moich faworytów, bardzo ładnie się prezentuję na płytce. 
Wam jak się podoba? Może już go posiadacie w swojej kolekcji?

Miłego wieczoru! 


wtorek, 17 czerwca 2014

Crazy Frog, Golden Rose Neon

Witam wtorkowo, 
 za oknem aura wiosenna, więc i u mnie kolorowo

Dzisiaj czas na neonka, z ostatnich zakupów...


GOLDEN ROSE PARIS 256 

Ten kolor skusił mnie od razu, wiadomo mam słabość do zieleni, a zwłaszcza takiej. Jak ja nazywam KOLORY OCZOJEB** :D 

Jak poprzednicy których mam z tej serii są rewelacyjni, tak ten odbiega od normy.. Sam kolor w butelce super, tylko trzeba go wiele razy nakładać. Więc ja nałożyłam 2 warstwy na białą bazę, aby nie było trzeba bez sensu nakładać samego neona. Po nałożeniu na biel jest bardziej wyrazisty. 
Lakier w 11 ml butelce, normalny pędzelek, dość ciekły inny niż reszta tej serii.
Plus, za szybkie schnięcie.
Cena: 3,70



Mimo wszytsko podoba mi się efekt. Neony są HOT!!!

Solo lakier fajnie wygląda, jednak ja trochę ożywiłam( jeszcze bardziej) ten mani.


 Żabka mała.

Czas zainwestować z dobry pędzelek, bo mój już ogłosił strajk, niestety efekt jest jaki jest. Żabka trochę nie wyraźna. 
Dlaczego żaba? Jakoś nasunęła mi się ta myśł, gdy synek przyniósł właśnie owe  stworzenia... Zrobił im nawet basen. Pomysłowość dzieci nie zna granic. Na szczęście żabki uciekły i nic im się złego nie stało :)
Ja  sie ich boję, mam taki uraz od małego, niestety. 






Do zdobienia użyłam rodzinki Golden Rose, którą znacie znakomicie.




Jak podoba Wam się ta wersja zieleni? 
Wszystko byłoby fajnie gdyby bardziej krył, jednak za ta cenę spodziewać się super efektu? czasem się zdarza kupić takie cudeńko. Niestety nie w tym przypadku. Mnie to w żadnym stopniu nie zniechęca, mam jeszcze sporą listę kolorów tej marki do kupienia.

Miłego Dnia!! 

 


poniedziałek, 16 czerwca 2014

Kolorowo...






Hej, 
dziś luźny post, miało być coś innego, niestety... mam jakiś zły dzień ;/ 
Piszę abyście wiedzieli, że pamiętam o Was i jestem.
Weekend minął, już za chwilę kolejny, a ja się pytam: ' JAK ŻYĆ' ?

Nie owijając wełny w bawełnę, pokażę Wam co zmalowałam tym razem na oku... miał to być makeup na konkurs... i co? Nie napisałam kartki ;(
Dzisiejszy dzień klapa po całości...

Konkurs będzie musiał poczekać,  aż zmaluje coś nowego.
Zaległości blogowe prawie nadrobiłam. Wczorajszy dzień był wyjątkowym, mężuś miał  urodziny, bez szału-niestety jego praca jest wkurzająca... cóż poradzić. 



Dziś u mnie na oku gościła jasna mięta i turkusowo-zielony kolor, w wersji light.
To co widzicie to już bogatsza wersja kolorystyczna i więcej barw.
Zieleń-mięta-ciemniejsza, żółty, niebieski, fiolet... to główne składniki tej tęczy. Róż na ustach trochę stłumiony... Bo jakoś za super w ostrych kolorach szminek się nie czuję.


Jak wasze odczucia?
Będą ze mnie ludzie? :D
Mam w planach zakup kilku palet z cieniami, w jakiś fajnych kolorkach, oczywiście nie umiem się zdecydować.

A tutaj trochę zabawy ;) 
Forma i przekaz dość smutny, taki nastrój dziś mam, może jutro będzie lepiej, oby.





Dziś wyjątkowo krótko, wybaczcie. Jutro będzie coś ciekawszego, postaram się :)




piątek, 13 czerwca 2014

Le Petit Marseillais, do zakochania jeden krok

Cześć, wszystkim w piątek 13go.
Oby był dniem szczęśliwym. Czarne pechowe koty, to nie moja bajka, uwielbiam, sama miałam takiego, niestety już go nie ma.

Dziś luźny post, wyjątkowo nie paznokciowy, o pewnym specyfiku do mycia, o którym ostatnio bardzo głośno... czyli wchodząca na rynek marka z serią kosmetyków LA PETIT MARSEILIAIS.
 Sama byłam bardzo ciekawa, wiec zakupiłam na próbę żel, oczywiście zdecydować było się ciężko który. 
Mój nos na odległość wyczuł wanilię... uwielbiam!
 Wiec wzięłam, rozważałam jeszcze możliwość zakupu pomarańczy i lawendy, następnym razem. Oczywiście wtedy zakupię większe opakowania.
Jak wcześniej wspominałam, dostałam się do drugiej tury wyborów Ambasadora tej marki na "Rekomenduj to" może się uda-  3mam kciuki.

 Tak oto wygląda sprawca całego zamieszania.

 LA PETIT MARSEILlAIS Lait de vanille, Mleczko Waniliowe

Przechodząc do głównego bohatera, żel-tu opakowanie jest proste i bez zbędnych udziwnień. Prostokątna butelka, z której łatwo aplikuję się żel.
 Mamy dwie wersje pojemności 250 oraz 400 ml.
Cena : 8,99 kupowałam u siebie w sklepiku ze wszystkim, dostępność dość szeroka. widziałam w Naturze, Rossmanie i innych, cenowo zbliżone wszędzie.

Co do wnętrza opakowania... efekt wow! W środku znajduję dość lejąca się ciecz, która pieni się bardzo dobrze, oczyszcza, skóra po jest miękka i przyjemnie pachnie, przynajmniej u mnie taki efekt poczułam.


 Taki luksus dla każdego. Byłam zachwycona, ten zapach wanilii, rozłożył mnie na łopatki :D
Dawno takiego fajnego żelu nie miałam.Po umyciu na skórze wyczuwalny był lekki, zmysłowy zapach. Przepadłam...

Może jako, że spodziewamy się luksusu...  trochę się rozczarujemy w składzie znajdziemy SLES , nie jednego to zniechęci, mnie osobiście nie przeszkadza. Nie czuję jakiegoś dyskomfortu z tego powodu.
Produkt testowany dermatologicznie/ pH neutralne dla skóry



Z całą pewnością będzie zajmował honorowe miejsce w łazience i pokuszę się o zakup innych wersji zapachowych.

Na opakowaniu znajdziemy informację:

" Wyjątkowa delikatność- formuła, jakiej pragnie Twoja skóra
La Petit Marseillais Mleczko Waniliowe łagodnie myje Twoją skórę, czując jej najgłębsze potrzeby. Aksamitna, łatwa do spłukania piana zniewala zachwycająco słodkim zapachem. Twoja skóra ma to, o czym marzy - jest gładka, nawilżona i odżywiona! "
podpisuję się pod tym.
   

Już mieliście okazje zakupić ten lub inny wariant zapachowy tej marki?
Szczerze polecam!!!

Jako, że dziś początek weekendu, udanego wypoczynku dla tych którzy go mają. Ja rozpoczynam od czereśni :)
Do napisania! 




czwartek, 12 czerwca 2014

Rimmel Breakfast in Bed czyli śniadanie ... na kolację

Dzień Dobry, jeszcze
Piękny dzionek w pełni. 


 Dziś poszło lepiej testy zdane, wiec pełna optymizmu pokażę Wam nowy lakier... 
Jestem w nim zakochana... lekki rimmelowy miętusek.


Rimmel 60 SECONDS 873- BREAKFAST IN BED, w moim wydaniu śniadanie do łóżka jest kolacją. Czasem tak bywa.
Nie zagłębiając się w porę dnia
, lepiej obejrzeć efekt na pazurkach. Ja jestem oczarowna.



Lakier solo prezentuję się pięknie, świeży, energetyzujący kolor, idealny na wiosnę i lato.


 Wersja z minimalistycznym wzorkiem- kropeczkowym.


Rimmel, BREAK FAST IN BED, 873 
Lakier z kolekcji Rita Ora.
Kolor to mięta,tylko taka nie do końca, tonacja niebiesko-zielona z nutą srebra. 
 Poręczna butelka, 8 ml emalii szybko schnącej. Ja położyłam dwie warstwy dla lepszego nasycenia koloru ale z jedną też jest ok. Średniej szerokości pędzelek pozwala na łatwą aplikację.

 Cena: drogeria Natura 6,99



Ciężko było mi zdecydować się na kolor, były jasne odcienie i ciemniejsze bardziej intensywne, w końcu wpadł mi "w oko" miętusek, nie żałuje.






Co tu dużo pisać lepiej obejrzeć efekt i napawać swój wzrok miętą:)

Jak Wam się podoba?  Macie jakis lakier z tej kolekcji lub inne? 
Ja na pewni się jeszcze skuszę na inne odcienie. 

Miłej reszty Dnia!!!

 

środa, 11 czerwca 2014

Haul zakupwy vol. 1

Jestem i ja... trochę smutna, zła na samą siebie ale jestem.
  Egzamin nie udany, !punkt więcej i było by całkiem ok, trudno. Na grupę 14 osób zdało góra 4. Trochę nerwy  mnie zjadły i walnęłam gafę... jutro raz jeszcze. Chociaż żeby na miasto wyjechać :D
Dla mnie wtajemniczonych to był egzamin na prawo jazdy.

   Dziś luźny post o moich zakupach.

Jak pisałam wcześniej, swoje smutki nagrodziłam małymi zakupami. Na poprawę humoru. 
dojechała paczka z produktami do testów- fajnie.

Centrum handlowe na upały idealne... Zakupiłam swoje umilacze czyli lakiery i żele pod prysznic. Trochę bielizny dla chłopaków i super kocyk w Biedronce dla maluszka.


Najbardziej cieszą mnie lakiery... Rimmel, Golden Rose, My Secrets, Essence. Piękne kolorki, na lato oczywiście jeszcze kilka innych "wpadło mi w oko" jednak zachowałam umiar.
 Trochę zieleni i tak uzupełniłam swoja kolekcję.


Wszystkie zdobycze.

 Zielenie.
Golden Rose


Jak wiecie żele idą u mnie jak woda, trzeba było zapasy uzupełnić. Avonowe prawie na wykończeniu, czas na powrót do normalności i nowości. Skusiłam sie nawet na nowy LE PETIT MARSEILIAIS o zapachu waniliowym, mówię Wam te kosmetyki to są cuda! Opakowanie inne inż standardowe, proste w przekazie o niesamaowitym wnętrzu, najchętniej wykupiła bym wszystkie.
 Przeszłam pierwszy etap rekrutacji w "Rekomenduj to" może się uda testować inne, jeśli nie -kupię :)



Kolejnym fajnym zakupem jest kocyk z mikrofibry.  Kolorów już nie było do wyboru, wzięłam co było dość uniwersalny, bardzo fajny, mięciutki i milutki. Cena całe 14,99, podobny w centrum 60 zł. ;/



Bielizny nie będę Wam pokazywała :D Odpuścimy ten punkt. Reszty zakupów do domu również, chyba że kogoś interesuję proszek do prania, wędliny czy papier toaletowy to piszcie :D

Najbardziej wyczekiwana paczuszka testowa...
 od Canpol Babies. Zestaw składający się z kubeczka, miseczki i ślinika. Z tą marką znam się nie odwczoraj, na ich forum jestem ładnych kilka lat, miałam możliwość testowania wielu fajnych zabawek : maty edukacyjne, zawieszki, zabawki do kąpieli i inne znakomite akcesoria. Zaprzyjaźniłam się niektórymi mamami z forum, utrzymujemy kontakt do dziś.

W paczce znajdowały się miseczki zmieniające kolor pod wpływem ciepła, kubek niekapek oraz  śliniaczek :)




Fajne kolorowe akcesoria, me serce już podbił kubek w radosnym kolorze zielonym.

Oświadczam , że wszystkie zdjęcia, recenzje i prace wykorzystane na tym blogu są mojego autorstwa i są moją prywatną własnością. Kopiowanie , przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich .

Translate